Z listów do redakcji serwisu "Wołyń naszych przodków"

    Szanowni Państwo,

       Serdecznie zapraszamy do nadsyłania uwag, opinii i komentarzy na temat serwisu "Wołyń naszych przodków". Prosimy również o udostępnianie / przesyłanie wszelkich materiałów (zdjęć, dokumentów i innych pamiątek, relacji świadków i wspomnień) dotyczących Wołynia i całych Kresów Wschodnich II Rzeczpospolitej.
       Mamy nadzieję, że niniejszy dział stanie się jednocześnie "skrzynką kontaktową" dla osób szukających informacji o swoich korzeniach. Listy prosimy kierować na adres: jkosiaty@esculap.pl

       Z wyrazami szacunku

    Jarosław Kosiaty
    Autor serwisu "Wołyń naszych przodków"

    Melbourne, 5 kwietnia 2014 r.

    Szanowni Państwo,
       w dalekiej Australii pracuję nad książką o konsulu Władysławie Noskowskim. W archiwum (niekompletnym) konsula znajduje się korespondencja z kuzynką Bronią, której nazwiska nie potrafię ustalić. Podczas swojej jedynej wizyty w kraju w 1935 roku Władysław Noskowski odwiedził Grabów. Przed jego przyjazdem kuzynka Bronia w jednym z zachowanych listów (z 29 kwietnia 1935 roku) pisała m.in. "Spadają na nas jeden za drugim rozliczne ciosy (...). Śmierć siostry szwagra, maleńkiej córeczki najstarszej mojej siostrzenicy, strajki i pożary, ciągłe życie jakby na wulkanie, bo agitacja komunistyczna robi swoje. Wszystko to składa się na życie bardzo ciężkie. Ostatnio przygnębieni jesteśmy bardzo ciężką chorobą nerwową jednej z moich siostrzenic, którą trzeba było umieścić w zakładzie dla chorych nerwowo w Krakowie. Jest nieco lepiej, ale jeszcze trudno przewidzieć, jak długo potrwa kuracja. Ja też w ostatnim roku bardzo się posunęłam. Serce wypowiada posłuszeństwo. Nie mogę już pracować tak jak właściwie trzeba pracować na wsi w obecnych warunkach, a do tego tutaj na kresach. Mając nadzieję, że może przecież zobaczymy się w Grabowie, ściskam Cię drogi Braciszku najserdeczniej Kochająca Cię siostra Bronia (tu dopisały się sistrzenica Hanka i Marysieńka z mężem, a ta trzecia chora – nie wiadomo jak miała na imię).
       27 marca 1937 roku, Grabów, kartka wielkanocna: "Z myślą o dalekiej Australii, dzieląc się jajkiem przesyłamy Wujkowi i Jego rodzinie - Najserdeczniejsze Życzenia Wesołego Alleluja", Stefkowie Noskowscy z Anią i Bronią.
       Jestem pewna, że zdjęcia ze zbiorów Tadeusza Marcinkowskiego dotyczą rodziny Władysława Noskowskiego zamieszkałej w Grabowie. Czy mogłaby mi Pani Ewo łaskawie napisać coś więcej na ich temat. Jak weszła Pani w ich posiadanie i czy możliwy jest kontakt z panem Marcinkowskim?
       Bardzo chciałabym ustalić nazwisko Broni, która pamiętała konsula Noskowskiego jako osiemnastomiesięcznego malca z domu przy ulicy Wareckiej 15 w Warszawie, a która z jego matką podróżowała do Szwajcarii na kuracje. Bronia (?) w 1937 roku miała 60 lat, Władysław Noskowski 45 lata.
       Z wyrazami szacunku

    Bogumiła Zongollowicz


    28.02.2014

    Dzień dobry,
       nazywam się Monika Koguciuk. Poszukuję informacji na temat mojego dziadka - Władysława Koguciuka, urodzonego 28 listopada 1903 roku w miejscowości Jankowce. Bardzo mało wiem na jego temat, jego ojciec, a mój pradziadek nazywał się Stanisław Koguciuk, a matka, czyli moja prababcia - Weronika Kasperkiewicz. Władysław Kogucik był mężem mojej babci - Anny z domu Semeniuk.
       Wiem, że w byłej wsi Jankowce było bardzo dużo rodzin o nazwisku Koguciuk. Żona dziadka, czyli moja babcia, urodziła się we wsi Jabłonów. Nie wiem, co więcej bym mogła napisać, bardzo proszę o pomoc. Nie wiem, jakiego wyznania byli moi dziadkowie i gdzie się tego mogę dowiedzieć. Gdyby Państwo mi pomogli byłabym wdzięczna i proszę o kontakt.
       Pozdrawiam.

    Monika Popereka


    31.01.2014

    Dzień dobry Państwu.
       Poszukuję kontaktu z rodziną ks. Edmunda Wincentego Domańskiego, urodzonego 22 stycznia 1908 r. w Rokitnie, pow. Sarny na Wołyniu jako syn Leona i Walerii z Jakubowskich.
       Jestem bardzo blisko spokrewniony z Walerią Jakubowską, matką księdza Edmunda.
       Będę bardzo wdzięczny za kontakt: jan.jakubowski@paroc.com lub tel. 606 661 421.

    Jan Jakubowski


    29.12.2013

    Witam serdecznie,
       jestem wnuczką Michała Kurnickiego, urodzonego w 1916 roku w Majdanie Komarowskim, gmina Kołki, Łuck.  Wiem tylko, że Jego rodzice nazywali się Tomasz Kurnicki, a mama Katarzyna z domu Mazurek. Chciałabym wiedzieć, czy tam są groby moich przodków, czy da się to ustalić? 
       Dziadzio podczas wojny dostał się do niewoli, po wojnie mieszkał w Batorowie gm. Lipka, później w Brunowie. Jednak nie wiem, gdzie pochowani zostali moi pradziadowie (Ich rodzice). Wiem tylko tyle, że mieszkali w tamtych okolicach. Byłabym ogromnie wdzięczna za każdą informacje.
       Pozdrawiam.

    Monika Kurnicka-Budnik


    23.12.2013

    Witam uprzejmie.
       Poszukuję informacji dotyczących mojego Dziadka Franciszka Karolewskiego. Urodzony w 1884 roku, "wyemigrował" do Francji, studiował w Belgii górnictwo, tam pracował w kopalniach. Przed I wojną światową zdecydował się powrócić z gen. Hallerem do Polski. Po wojnie w zasłudze uzyskał najwyższe odznaczania narodu francuskiego. Wraz z Francuzami wybudował kopalnię Janinę w Libiążu. Był wicedyrektorem tejże i szefem ochrony wojskowej (tak mi wiadomo).
       W 1939 roku został przez wiadomych skierowany do obozów w Dachau i M-G. Po powrocie i przejęciu władzy przez komunistów nie znalazł już miejsca w swojej kopalni.
       Bardzo zależy mi na nieznanych mi informacjach o moim Dziadku, który był i jest w moim życiu drogowskazem.
       Z poważaniem

    Kazimierz Karolewski


    1.12.2013

    Szanowny Panie,
       uprzejmie zapytuję jakie są warunki wykorzystania około 20 zdjęć/pocztówek z Pana strony internetowej do filmu dokumentalnego o Henryku Józewskim, wojewodzie wołyńskim w latach 1928-38.
       Z poważaniem

    Jolanta Kessler Chojecka


    29.11.2013

    Witam,
       na jednym zdjęciu z powiatu horochowskiego jest moja mama - Irena Orzeszkowska. Mam pytanie, czy jest możliwość skontaktowania się z Panem Januszem Korpakiem, właścicielem fotografii.
       Z poważaniem

    Tadeusz Podkowiński
    syn Ireny Orzeszkowskiej
    wnuk mec. Borysa Orzeszkowskiego


    20.10.2013

    Hello,
       I came across your email address while I was doing my research on the surname Dowbusz through the surname of Mozarowski. What I found interesting is that it mentions the nicknames and the various spellings of Dowbasz, Dowbysz, Dovbash, Dovbysh.
       Is Mozarowski the original spelling for Dowbasz line? And it looks to me that some of the males broke away from their surname and took on the spelling of their nicknames am I correct in saying that...
       My grandfather came from the old country  and arrived at Halifax N.S. Canada on the Dania in May 1905 with 2 dollars in his pocket. His name was Prokop Dowbusz born 1885 Ukraine/Poland. He married Ahafia Burak she was born 1890. He died a tragic death in February 17-18 1924 in Indiana crushed by a crane. My grandfather used various spellings Peter Dobusz, Peter Dowbush. His son my father changed it to Dobish.
       I have been trying to locate the original  spelling of our name and the villiage that he was born along with my grandmother Ahafia Burak who is from the Ukraine.
       What information that I do have is her father's name could be Yurko or Jurko. My grandfather's mother's name could be Tonia, Antonia maybe Katrinia.
       Could you help me or point me in the right direction. Like I mentioned in my email I was surprised when I saw the nicknames.
        I thank you for your time regarding this matter.
     
    Angela Dobish


    28.08.2013

    Szanowny Panie, dziękuje serdecznie za stronę o Wołyniu.
       Moi rodzice pochodzą stamtąd. Mama ma wciąż świetną pamięć mimo 90 lat (!) i wszelkich życiowych przeżyć. Mam dość dużo zdjęć rodzinnych z Wołynia z okresu sprzed II wojny światowej. A także kilka z ostatnich lat np. pomnika pomordowanych na Borszczowce, wzniesionego przez ZSRR i z uroczystości odsłonięcia nowego monumentu tam samo z nazwiskami pomordowanych.
       Ciekawi mnie, jakie są procedury umieszczenia zdjęć na stronie serwisu "Wołyń naszych przodków". Dodam, że moi rodzice kiedyś dostarczyli materiały o tragedii na Borszczówce i Lidawce do książki Państwa Siemaszków, było to też udostępnione p. Romanowskiemu, który napisał "Kainowe Dni".
       Mieszkamy obecnie w USA i te zdjęcia mamy tutaj.
       Łączę wyrazy podziwu i szacunku za wszelkie dobro, którego dokonał Pan swoją stroną.

    Stanisława Konarzewska


    20.06.2013

    Szanowni Państwo,
       moi dziadkowie Władysław i Karolina Diabełek zginęli na Kresach, podobno w okolicach Grodna lub Pińska. Szukam jakiejkolwiek wiadomości, nie mogę znaleźć żadnej informacij o zbrodniach na tym terenie.

    Iwona Rugieł


    15.06.2013

    Szanowni Państwo,
       Poszukuję wszelkich informacji na temat Ludwika Rutkowskiego, który w 1915 roku w Równym miał księgarnię. Jest wysoce prawdopodobne, iż był to mój Pradziadek. Chciałbym też prosić o sugestie, gdzie mogę szukać informacji dotyczących tej księgarni, czy na Ukrainie są dostępne archiwa. Szukam również informacji na temat Kazimierza i Stanisława Rutkowskich (którzy byli synami Ludwika Rutkowskiego). Stanisław Rutkowski najprawdopodobniej był wicewojewodą w Stanisławowie do przewrotu majowego.
       Z góry dziękuję za pomoc

    Kazimierz Rutkowski


    26.05.2013

    Szanowny Panie,
       jestem studentką Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk, przygotowuję rozprawę dotyczącą Czesława Mystkowskiego, polskiego malarza urodzonego w 1898 r. w Dubnie na Wołyniu. Uczył się w Szkole Sztuk Pięknych w Saratowie, po II wojnie światowej studiował w Warszawie, a następnie w Paryżu. Zmarł w 1938 r. na Jawie, w obecnej Indonezji.
       Piszę do Pana, gdyż poszukuję wszelkich dokumentów związanych z losami Mystkowskiego przed I wojną światową. Skoro urodził się w Dubnie, to być może istnieje jeszcze parafia, w której zachował się akt chrztu. Niestety, nie mam żadnych bliższych danych, podobnie brak mi informacji, jakie kończył gimnazjum i co to była za szkoła określana jako "szkoła sztuk pięknych" w Saratowie. Z wywiadów, do których dotarłam, wynika, że zanim przyjechał do Warszawy w 1919 r., studiował też w Moskwie.
       Zdaję sobie sprawę, jak skąpe są to informacje i jak wiele jest niewiadomych, jednak mam nadzieję, że znajdę odpowiedzi choć na część pytań. Będę bardzo wdzięczna za wszelką pomoc i ewentualne wskazówki, do kogo mogłabym się zwrócić. Każda rada będzie cenną.
       Z wyrazami szacunku,

    Joanna Wacławek


    14.05.2013

    Witam,
       Jestem w trakcie poszukiwań śladów po członku mojej rodziny - Włodzimierzu Makowie - zaginionym na wojnie w 1939 roku. Bardzo miłą niespodzianką było odnalezienie jego fotografii w serwisie "Wołyń naszych przodków" www.nawolyniu.pl (www.nawolyniu.pl/zdjecia/rowienski/50.htm). Byłbym wdzięczny za kontakt z osobą, która dysponuje tą fotografią. Wciąż żyją jego dwie siostrzenice, które go pamiętają.
       Pozdrawiam

    Jacek Rębacz


    5.05.2013

    Witam Pana,
       Szukam (na razie zdalnie) cmentarzy we Włodzimierzu, a dokładniej cmentarza, gdzie mógł zostać pochowany mój dziadek - Józef Jurecki. Jeżeli posiadają Państwo jakieś informacje na ten temat, to bardzo proszę o wskazówki, szukam po omacku jakiegoś punktu zaczepienia. A być może cmentarze z tamtych lat zostały zrównane z ziemią i nie potrzebnie robię sobie nadzieje...
       Pozdrawiam

    Mariola Zielińska


    24.04.2013

    Wielce Szanowny Panie Doktorze.
       Urodziłem się w Warszawie. Mój ojciec też urodził się w Warszawie. Ale moja mama urodziła się w Hucie Pieniackiej. Na pewno Pan wie, co stało się w Hucie Pieniackiej 28 lutego 1944 roku. Całkowicie się zgadzam z Pańskim stanowiskiem w sprawie pomnika w Warszawie. Również stanowisko Ks. Isakowicza Zaleskiego w tej sprawie, którego znam osobiście, jest dla mnie niezwykle ważne. Przeczytałem wszystko o Szanownym Panu co jest w internecie. Serdecznie gratuluję i dziękuję za Pana działalność w sprawie ludobójstwa ludności polskiej na Kresach. Napisałem kilka książek. Między innymi "Skrawek piekła na Podolu", "Warszawa w ogniu". Jak spalono Hutę Pieniacką zamordowano moich ukochanych dziadków i krewnych, a nas wypędzono z domu rodzinnego (udało się nam przedostać do Warszawy). Ledwie zdążyliśmy się zagospodarować. Wybuchło powstanie. Niemcy do mnie strzelali, ale kule mnie ominęły.
       Jestem niezwykle Panu wdzięczny za działalność w sprawie ludobójstwa na Kresach. Podole to jedna z najpiękniejszych krain świata. Tam biorą początek najpiękniejsze rzeki tej krainy: Bug, Seret, Styr. A i ukochana rzeka Ikwa naszego wielkiego poety też tam płynie. Jeśli bym miał Pana adres, chętnie posłałbym Panu ostatnią z moich książek. Nakłady poprzednich są już wyczerpane.
       Najserdeczniej pozdrawiam i wszystko co najlepsze niech się Panu zdarzy.

    Sulimir Stanisław Żuk


    23.04.2013

    Witam,
       piszę do Pana znalazłwszy kontakt ze strony www.nawolyniu.pl. Nie jestem genealogicznie ani sentymentalnie powiązany z Kresami, choć interesuję się historią i to dla tej pasji kupiłem tomy Państwa Siemaszków. Ciężko się czyta tę pozycję, zwłaszcza kiedy próbuje się włączyć empatię...
       Wracając jednak do sedna mojej wiadomości; szukam pozycji obrazującej okrucieństwa OUN-UPA przedstawione za pomocą malowideł. Wystawa ta parę lat temu przewinęła się przez Kędzierzyn-Koźle (woj. śląskie), jej reprodukcje zostały częściowo wykorzystane przez autora tej strony: http://wolyn1943.eu.interii.pl/artykuly.html Szukam tego wydania, czy może mi Pan przybliżyć szczegóły tej pozycji?
       Dziękuję i pozdrawiam.

    Mariusz Małek


    13.04.2013

    Dzień dobry.
       Zwracam się z wielką prośbą o pomoc. Mam znajomych we Francji, którzy poszukują swoich polskich korzeni. Chodzi o położenie wioski Grizów na Wołyniu. Tam urodził się Stanisław Ostrowski w 1864 roku. Teraz rodzina jego chciałaby odnaleźć jego metrykę chrztu, ale nie wie, gdzie mają się z tym pytaniem udać. W załączniku jest jego metryka ślubu we Francji.
       Czy mogę uzyskać jakąś pomoc od Państwa?
    Pozdrawiam serdecznie

    Elżbieta


    5.04.2013

    Dzień dobry,

       Próbuję uporządkować losy rodziny i dowiedzieć się faktów na temat losów rodziny Budkiewiczów na Wołyniu (zamieszkiwali Szklin, gm. Czaruków, pow. Łuck).
    W książce pani Ewy Siemaszko "Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945" znalazłem bardzo interesujący fragment w relacji Pani Heleny Kozarskiej z domu Budkiewicz (dok. 31, str. 1885).
       Autorka relacji podaje, że w Szkliniu mieszkały trzy rodziny Budkiewiczów, a w niedalekich Jezioranach Szlacheckich mieszkał brat jej ojca z rodziną (Józef Budkiewicz). Wspomina ona o "stryjach stryjecznych Ignacym i Wincencie" (na stronie 1889), którym podobno udało się przeżyć. Najprawdopodobniej to moi przodkowie. Dotychczas znałem jedynie rodzinną opowieść o tym, że Wincenty był dwukrotnie żonaty. Za drugim razem z Ukrainką (Jadwiga Joryn, ur. 1892, córka Mikity). Podobno mieli (lub wychowywali) 7 dzieci.
       Niestety do 1945 roku przeżyli tylko Ignacy, Jadwiga i dwoje dzieci Jadwigi z Wincentym (Leon i Stefan). Tak przynajmniej wynika z dokumentów odszkodowawczych ws. mienia pozostawionego na Ukrainie (udało mi się zdobyć skan tych dokumentów z Archiwum Państwowego w Poznaniu).
       Próbuję doszukać się informacji, co się wydarzyło w międzyczasie, tj. pomiędzy wydarzeniami z czerwca 1943 roku a 1945 rokiem. Do tej pory uważałem, że rodzina została wymordowana właśnie w czerwcu 1943 roku, tymczasem według Pani Heleny Kozarskiej udało im się dotrzeć do Łucka i przeżyć.
       Jeśli posiada Pani jakiekolwiek materiały dotyczące tej sprawy to bardzo prosiłbym o kontakt.
    Co więcej w źródłach do wydarzeń w Szkliniu (pow. Łuck, gm. Czaruków) podaje Pani dwa źródła:
    - nr 1525 - relacja Henryka Komańskiego z 22 czerwca 1992 roku,
    - nr 1540 - relacja Heleny Kozarskiej zd. Budkiewicz.
    Relacja Pana Henryka Komańskiego znajduje się podobno w Pani prywatnych zbiorach. Czy relacja ta może okazać się pomocna? Czy mógłbym prosić o skan tej relacji?

    Bardzo proszę o jakąkolwiek pomoc.
    Serdecznie pozdrawiam,
    Maciej Kreft


    4.04.2013

    Szanowni Państwo,
       Ktokolwiek z Państwa wie o miejscu zamieszkania potomków, krewnych zamordowanego Tomasza Woszczyńskiego, Stanisława Kogaczewskiego, Witalisa Kogaczewskiego (bądź innych policjantów przedwojennej Policji Polskiej zamordowanych przez OUN-UPA) proszony jest o taką informację.
       3 marca 1938 r. został zamordowany przez bojówkarzy z OUN Stanisław Kogaczewski komendant posterunku PP w Urmaniu, powiat Brzeżany. Mordu dokonano w Dryszczowie w domu sołtysa.
       27 lutego 1939 r. wieczorem zamordowany został skrytobójczo przez członków OUN trzema strzałami z rewolweru komendant PP z Urmania, powiat Brzeżany, Witalis Kogaczewski.
       W Kisielinie 11 lipca 1943 roku został zamordowany policjant (były komendant policji państwowej) Tomasz Woszczycki, miał żonę Ludmiłę z domu Komarowską oraz syna Ryszarda.

    Poniżej więcej informacji o Tomaszu Woszczyńskim:

       Tomasz Woszczycki. Skąd przybył i kim byli jego przodkowie, w Kisielinie nikt nie wiedział. Zjawił się jako komendant Państwowej Policji. Ożenił się z panną Ludmiłą Komar czy Komarowską, czy też jak większość ją nazywała Komarówną, właścicielką sklepu monopolowego z prawem wyszynku. (...) Żył tedy pan Tomasz spokojnie (....). Sklep i dom prowadziła pani Ludmiła. Dała panu Tomaszowi syna Ryszarda. Był to chłopczyk drobniutki i we wczesnym dzieciństwie nie wymawiał dźwięków "k" i "g". Zastępował je "t" i "d", stad tółto, totet, dóra. Rysiek w dziesiątym roku życia skaleczył kolano, wywiązała się gruźlica kości i w rezultacie kulał.
       Pożycie małżeńskie nie układało się najlepiej. W miarę upływu lat "ciche dni" nastawały coraz częściej. (...)
       Jak wyglądał pan Tomasz w owym strasznym dniu? Ano, jak zwykle - szaro. Daszek czapki przysłaniał jasną szeroką, dobrą twarz. Tym razem był w butach z cholewami, bo na łące za hrabiowskim sadem pasł krowę czerwonej maści. Usłyszawszy strzały wokół kościoła pośpiesznie powracał do domu. Wszedłszy na mostek spotkał tu siedzących dwóch upowców. Kazali mu iść dalej. Nie wiedział wtedy, że idzie na miejsce kaźni...
    Str 542.  Włodzimierz Sławosz Dębski "Było sobie miasteczko - Opowieść wołyńska".

    Wiesław Tokarczuk


    3.04.2013

    Witam!
       Miło mi oglądać te stare zdjęcia, na jednym z nich jest mój Dziadek - Jan Radoń, organista ze wsi Ostrówki, zamordowany przez bandę UPA pamiętnego dnia. Mój Tata (wtedy bardzo młody chłopak) Edward Radoń (niestety już nie żyje) był jego synem oraz Karoliny Radoń z domu Fryszkiewicz. Opowiadał mi, jak ledwo uciekł z tego pogromu ratując też swoją kuzynkę, małą Terenię. Potem po latach razem z moją Mamą (też niestety nie żyje) wyjeżdżali i brali udział w odsłanianiu chyba tablicy poświęconej tym tragicznym wydarzeniom na Wołyniu. Mój Tata spotkał się z ludźmim, którzy przeżyli, nawet mam ich zdjęcia. Wzrusza mnie to bardzo, że są ludzie, dzięki którym to, co wtedy się działo, żyje w naszych wspomnieniach i żal, który rozrywa nasze serca, że nie dane nam było poznać naszych Dziadków. Dziękuję!

    Lidia Brecz z domu Radoń


    21.02.2013

    Witam uprzejmie,
       Czy posiada Pan informacje o wsi Palcze (województwo Wołyńskie, powiat Łuck, gmina Ołyka). Moja Babcia Anna Kostera z domu Bortnik pochodziła z tamtych stron, potrzebuję informacji o jej ojcu, moim pradziadku - Izydorze Bortnik. Wiem, że miał brata Józefa Bortnika (miał dwójkę dzieci, ale tego nie jestem pewna). Izydor Bortnik ożenił się z Heleną Bortnik z domu Mielnik. Rodzice Heleny Bortnik - Antoni Mielnik i Haniśka (tu nie jestem pewna jak to imię się pisze) mieli siódemkę dzieci: Lubę (jedno dziecko Zojka), Wasyla (pięcioro dzieci), Aleksandra (zmarł w wieku 16 lat), Sonię (miała bliźnięta), Lidę (brak dzieci), Annę Kosterę Bortnik (siedmioro dzieci), Eugeniusza (pierwsza żona - Olia Bortnik zm. 21 stycznia 1965 r., druga żona - Maria). 
       Wiem tylko tyle, moja Babcia ma obecnie 89 lat i nie pamięta wiele z tamtych czasów. Przekazała mi tylko to, co napisałam powyżej. Dziękuję za jakiekolwiek informacje.
    Pozdrawiam

    Izabela


    20.02.2013

    Witam!
       Poszukuję śladów i dokumentów rodziny Mulszanowskich. W szczątkowych dokumentach jakie posiadam przewijają się takie miejsca jak: majątek Kwasów, miejscowość Horochów, miejscowość Radziechów, województwo Wołyńskie. Przesyłam zdjęcia rodzinne, może ktoś rozpozna te osoby, wdzięczny będę za wszelkie informacje o tej rodzinie. Nazwisko w dokumentach przewija się raz jako Mulszanowski (w większości) i jako Molszanowski (w księdze parafialnej Parafii Horochów, występuje następujący wpis: Molszanowski Józef i Maria z d. Stępień, dzieci: Bolesław ur. 1910, Janina ur. 1912, Roman ur. 1914, Zofia ur. 1915).

    1.) Zdjęcie Józef Mulszanowski i Maria Mulszanowska (z domu Stępień). Zdjęcie zrobione w majątku Kwasów bądź w Horochowie w d. woj. Wołyńskim.
    2.) Bolesław Mulszanowski ur. 21 lutego 1910 r. miejsce urodzenia Kwasów, rejon Horochów, woj. Wołyńskie.
    3.) Kazimierz Molszanowski ur. 20 czerwca 1918 r. miejsce urodzenia Kwasów, rejon Horochów, woj. Wołyńskie.
    4.) Stanisław Mulszanowski ur. 8 maja 1920 r. miejsce urodzenia Kwasów, rejon Horochów, woj. Wołyńskie. (zdjęcie ślubne z 1950 r. Stanisław i Czesława z d. Bajdor.)
    5.) Zofia Mulszanowska – Jurewicz (nie mam danych)

    Z poważaniem
    Roman Mulszanowski


    29.01.2013

    Witam.
       Jestem uczennicą liceum ogólnokształcącego i chciałabym bliżej przyjrzeć się historii Kresowian (czasy po wojnie), ponieważ biorę udział w konkursie historycznym i taki właśnie temat mi zaproponowano. Czy mogłabym wykorzystać materiały znajdujące się na stronie www.nawolyniu.pl, głównie zależy mi na wspomnieniach. W razie zainteresowania przesyłam link strony konkursu: http://historiabliska.pl 
       Bardzo proszę o szybką odpowiedź, dziękuję i pozdrawiam.

    Joanna Banek


    9.01.2013
    Witam,
       Mam Dziadków, którzy pochodzą z Kisielin na Wołyniu. Czy mógłbym dowiedzieć się o historii tego miejsca. Dziadki tam mieszkali i w 1943 roku uciekli z Kisielin. Szukam przodków i wiem, że stamtąd pochodzą.

    Pozdrawiam

    Laszlo


    5.01.2013
    Szanowni Państwo,
       Z dużą przyjemnością przeglądam Państwa stronę. W maju bieżącego roku planuję podróż na Wołyń - śladami mojej babci, która spędziła tam swoje lata młodości. Łuck, Kisielin, Torczyn, Pańska Dolina, Adamówka, Zabara - te miejsca chciałbym odwiedzić.
       Losy rodziny odtwarzam ze strzępków wspomnień, które zostały mi kiedyś przekazane, zdjęć, świadectw szkolnych, innych dokumentów. Losy trudne, pełne bolesnych doświadczeń. Dużą przyjemnością jest móc obejrzeć zdjęcia z miejsc, gdzie przebywali moi przodkowie, m.in. zdjęcia z placu Katedralnego w Łucku, gdzie w latach 40. mieszkała babcia.
       Garść informacji związanych z historią rodziny na kresach wschodnich, a także kilka własnych przemyśleń zamieściłem na swoim blogu Na tropie przodków, do którego odwiedzenia przy okazji zapraszam http://natropieprzodkow.blogspot.com/2013/01/wielogosowosc.html

    Z pozdrowieniami

    Maciej Witaszek
    Poznań


    1.01.2013
    Witam serdecznie.
       Oglądam piękną witrynę "Na Wołyniu", na którą trafiłem szukająć śladów mojej rodziny w Krzemieńcu i Lwowie. Dysponuję dokumentami i fotografiami w tym temacie, jeżeli może się przydać, chętnie prześlę. Mam trochę materiałów o rodzinie mojego dziadka, Franciszek Groński, Hallerczyk, później asesor w Starostwie Krzemienieckim.(...)
       Mieliśmy kiedyś w domu obraz góry Bony w Krzemieńcu, namalowany przez przyjaciela ojca, Ohlaszenę, obraz zaginął przy remontach, a o malarzu nic nie wiadomo, może ktoś zna?
    Mam też zdjęcia z domów rodziny Likonów, prawdopodobnie Styrcza w Besarabii.
       Jeżeli nie znudziłem Państwa, to proszę o odpowiedź.
    Pozdrawiam,

    Janusz Groński.


    11.11.2012
    Szanowni Państwo,
    Poszukuję rodzin z Wołynia i Kresów Południowo-Wschodnich o nazwisku Kurleto vel Kurletto.

    Pozdrawiam

    Danuta Borowiec z Krakowa


    1.11.2012
    Witam.
       W swojej książce na str. 226 - Kolonia Radomianka Pani Ewa Siemaszko wymienia nazwisko Stanisław Drozd (Dróżdż). Otóż zamordowany wówczas Stanisław Drozd to brat mojej matki, a zamordowany Skaliński był mężem siostry mojej matki. Podobno małżeństwo to trwało zaledwie miesiąc lub krócej. Dodam, że zarówno moja matka jak i jej siostra żyją, mieszkają w miejscowości Krzydłowice (matka Nr 19) gmina Grębocice w woj. Dolnośląskim. Moja matka pamięta ten dzień - Wielki Piątek, kiedy cały dzień wypatrywała powrotu brata, bowiem kiedy ojciec wrócił ze wsi po rozmowie z jednym gospodarzy, stwierdził, że oni nie wrócą już, bo do gospodarza z którym rozmawiał (ten wracał ze wsi Radomianka) już strzelano. Młodzi chłopcy, nie gospodarze wrócili do wsi po prowiant na Święta Wielkanocne. Zabrali konie i wóz i nigdy nie powrócili.
       Po wojnie siostra matki spotkała w Głogowie żonę lub teściową szefa tej bandy. Była Polką. Opowiadała ona okoliczności śmierci tych chłopców - podobno zwłoki płynęły Horyniem. Rodzina tego bandyty osiedliła się w Głogowie. Sam szef bandy - chyba Jańczuk był partyjnym i mimo, że ktoś zgłosił o jego przeszłości podobno ukarany nie był. Matka opowiadała nam swoje losy, ale z jej siostrą nie rozmawiałam o tym. Siostry Stanisława Drozd nazywają się: Emilia Rejdak (z d. Drozd) i Anna Kowalska (z d. Drozd). Żyje również ich trzecia siostra Helena Kaszuba z d. Drozd.

    Pozdrawiam

    Zofia Rejdak


    20.10.2012

    Witam serdecznie!
       Mam do Państwa prośbę i pytanie: czy jest możliwość uzyskania gdzieś spisu ludności z Korytnicy - kolonii strzeleckiej, ponieważ szukam informacji na temat mojego dziadka - Władysława Rykaczewskiego i jego matki Czesławy Jóźwiak oraz jego rodzeństwa Czesławy Jóźwiak i Leona Jóźwiak, a także o żonie Władysława Rykaczewskiego - Rozalii (albo Rykaczewskiej bądź Kowaluk - niestety, nie wiem jak miała dokładnie na nazwisko, ale z tego co pamiętam, to miała siostrę, która była żoną Wasyla Kowaluka - Ukraińca który pomagał Polakom uciekać z Wołynia.
    Pewna wzmianka o Antoninie i Wasylu Kowaluk jest na stronie "Zboru Betanii". Pisałem tam, ale jeszcze niekt mi nie odpisał. Jeśli można to proszę o wszelkie informacje.

    Pozdrawiam
    Arkadiusz Rykaczewski


    4.10.2012
    Szanowny Panie,
       Moi rodzice (Tadeusz Zimny i Aniela Piędel) mieszkali przed wojną na Wołyniu na kolonii Małyńsk. Piszę o ich losach książkę. Próbuję ustalić miejsce zamieszkania rodziców. Rozmawiałem z wieloma Małyńszczaninami, ale otrzymywałem informacje sprzeczne lub rozbieżne. Może ktoś z Czytelników serwisu "Wołyń naszych przodków" pochodzi z Małyńska - chętnie nawiąże kontakt.
       Więcej informacji tu: http://karnet.up.wroc.pl/~zimny/dzieje.html

    Prof. dr hab. Lesław Zimny


    26.09.2012

    Serdecznie Witam!
       Piszę do Państwa z zapytaniem czy mają Państwo w swych zasobach informacje dotyczące miejscowości Jadwipol, Michałówka oraz nazwiska Włodarczyk, Włodarski.
    Państwa strona o Wołyniu jest wspaniała.
       Pozdrawiam werdecznie

    Adam Włodarczyk - Wrocław


    25.09.2012

    Witam,
       Dziękuję uprzejmie za ten serwis internetowy. Co prawda nie jestem z rodziny kresowej, ale interesuję się tematyką II wojny światowej (brat mojej babci został zabity w Katyniu - był policjantem).
       Rzeź Wołyńska z punktu widzenia psychologicznego jest trudna do zaakceptowania z powodu bestialstwa (nie piszmy o zezwierzęceniu - nie obrażajmy zwierząt) z jakim ją przeprowadzano oraz dodatkowego faktu, że to nie była walka państwo - państwo, tylko bandyckie napady paramilitarnych oddziałów, które składały się często z sąsiadów zamordowanych. To ostatnie mnie najbardziej uderzyło. Jakim trzeba być potworem, żeby takie rzeczy czynić, czy wierzyli oni w Boga? Przecież zgodnie z wiarą prawosławną czy rzymsko-katolicką coś takiego skazuje człowieka na wieczne potępienie. Czy po stronie ukraińskiej są jakieś fora internetowe, gdzie młode pokolenie dyskutuje na ten temat. Wiem, że po stronie rosyjskiej są - sami Rosjanie mają dużo świadectw na temat działalności swojej partyzantki.
       Uważam, że nie będzie pojednania między narodami przez zakłamywanie historii (mówię o stronie ukraińskiej). A naród bez jasnej przeszłości nie zbuduje jasnej przyszłości. Co gorsza, najbardziej obawiam się tego, że przy kolejnej wojnie w Europie historia może się powtórzyć - tylko z jakim skutkiem? (w Polsce wschodniej żyje naprawdę dużo ludzi, którzy dobrze pamiętają dokonania UPA albo przekazano im wiedzę, co się działo na wschodnich terenach Rzeczpospolitej i dlatego z dużą ostrożnością i rezerwą podchodzą do zachodnich Ukraińców).
       I ostatnie moje pytanie. Czy będą organizowane jakieś akcje przypominające o ludobójstwie, uświadamiające młode pokolenie Polaków, bo to jest chyba najważniejsze zadanie na dzisiaj.
     
    Pozdrawiam
    Roman Dziadusz z Krakowa


    16.09.2012

    Szanowni Państwo,
       Przesyłam jako załączniki urywki wspomnień mojej szwagierki urodzonej na Wołyniu we wsi Wigurzyce gmina Czaruków oraz wiersz napisany przez mnie na podstawie tych wspomnień.
    Pozdrawiam serdecznie.

    Grażyna Lewandowska


    10.09.2012

    Witam serdecznie.
       W ostatniej, krótkiej rozmowie z moją babcią dowiedziałam się, że mieszkała w okolicy Włodzimierza. Zapewne chodzi o Włodzimierz Wołyński, bo mówiła, że uciekała przed Ukraińcami, potem mieszkała w Lublinie, a następnie zawędrowała na Północ. W pamięci mam, jak kiedyś w rodzinie pojawiła się nazwa wsi, czy osady Wandówka (podobno babcia tam mieszkała). Gdzieś znalazłam wzmiankę, że to chodzi właśnie o okolice Włodzimierza. Czy posiadają może Państwo jakieś zdjęcia z Wandówki?

    Pozdrawiam serdecznie
    Marta Antonina Łobocka
    Pasjonaci Gubiący Szlaki p.Łaziki
    www.plaziki.com


    2.09.2012
    Witam,
       Szukam rodziny. Mój pradziadek Ferdynand Kępiński był ożeniony z Marią (może Marianną) z domu (i tu jest parę nazwisk, w  zależności od dokumentu) Gajewska, Bałgajewska,  Bugajewska, Domin). Przez jakiś czas mieszkali przed wojną w Janówce, pow. Sarny, woj. wołyńskie. Żona Ferdynanda mieszkała po wojnie z dziećmi w Perzowie, powiat Kępiński, woj. wielkopolskie (kiedyś kaliskie). Zmarła pomiędzy 1945 a 1953 rokiem i ponoć jest pochowana na cmentarzu we wsi Turkowy, gmina Perzów, powiat Kępiński, woj.  wielkopolskie (kiedyś kaliskie)
       Mieli piątkę dzieci, o których wiem:
    1. Stanisław,
    2. Leopold Apolinary urodzonego 07.05.1923 w Janówce, pow. Sarny, woj. wołyńskie ożenionego chyba już w Polsce po wojnie z Longiną z domu Jankowską (mieli dwóch synów Kazimierza i Andrzeja). Leopold po wojnie prowadził gospodarstwo w Perzowie, powiat Kępiński, woj. Wielkopolskie (kiedyś Kaliskie). Zmarł w 1999 r.
    3. Edward urodzony 25.07.1914 w powiecie Sarny, woj.wołyńskie (chyba także w Janówce), ożenionego z Anną z domu Sołowiańczuk (ojciec Aleksander Sołowiańczuk, matka  Maria z domu Hajduk) ur. 03.11.1913 we wsi Radowicze, gmina Turzysk, powiat Kowel, woj. Wołyńskie. Przed wojną mieli gospodarstwo w Jachimówce, gmina Kisielin, powiat Horochów, województwo wołyńskie.
    Mieli dzieci: Edward (ur. 01.11.1941 r.w Jachimówce, gmina Kisielin, powiat Horochów, województwo wołyńskie), Irenę (ur. 16.08.1943 w Pettenbach, Austria – podczas wywózki na roboty, zm. w 1962), Stefana (ur.30.12.1944 w Pettenbach, Austria – podczas wywózki na roboty, zm. w 2002), Józefa (ur. 12.05.1946 w Perzowie,zm.w 1986), Ryszarda (ur. 05.04.1949) i Kazimierza (ur. 3.11.1951, zm. 2003).
    4. prawdobodobnie Stanisławę – która prawdopodobnie była matką Romana ur.  w 1942 w Jachimówce, gmina Kisielin, powiat Horochów, województwo wołyńskie. Wiem, że wyjechała już z Perzowa do USA, gdzie zmarła. Miała tam jednego syna, który wyjechał do Australii gdzie także zmarł.
    5. Córka, imienia nie znam, także już z Perzowa wyjechała gdzieś w zielonogórskie.
    Edward z rodziną został wywieziony do Austrii na roboty. Pracował u gospodarza w Pettenbach od lipca 1943 do maja 1945. We wrześniu wrócili do Polski. On pojechał do Poznania, żona Anna z dziećmi do Hrubieszowa, wówczas woj. krakowskie.  Mieszkali najpierw w we wsi Domasłów, później aż do śmierci na Gęsiej Górce,obie miejscowości w gminie Perzów, powiat Kępiński.
       Leopold Apolinary także był na robotach w Austrii w Attnang-Puchheim. Po wojnie mieszkał w Perzowie.
    Nie wiem czy cała rodzina była wywieziona na roboty. Wiem, że wszyscy mieszkali tuż po wojnie w Perzowie lub jego okolicach.
       Będę wdzięczna za jakiekolwiek informacje.

    Pozdrawiam,
    Anna Gubernat (z domu Kempińska)


    1.08.2012

    Dzień dobry!
       Pozwalam sobie napisać do Pana, jako jednego z autorów serwisu internetowego "Wołyń naszych przodków". Celem mojego maila jest chęć zasięgnięcia Pana opinii i rady - w mojej głowie zrodziła się idea wydania w lipcu 2013 r. serii znaczków pocztowych pt. "Wołyń 1943. Pamiętamy." Po przedstawieniu pomysłu na forach internetowych filatelistów okazało się, że miałby on poparcie wielu osób. Konsultowałem się już w tej sprawie z Panią Ewą Siemaszko, napisałem również pismo do Ministra Administracji i Cyfryzacji, który jest decydentem jest idzie o tematykę znaczków dopuszczonych do wyemitowania przez Pocztę Polską. Niemniej w chwili obecnej głowię się nad tym, w jaki sposób przeprowadzić zbieranie głosów poparcia - zamierzam przesłać kopie pisma do organizacji i stowarzyszeń osób zaangażowanych w ten temat z prośbą o zajęcie stanowiska, jednak prawdopodobnie jest wiele osób (również wśród filatelistów), które chciałyby wyrazić swoje poparcie drogą internetową. Niestety, nie wiem jak możnaby to zorganizować. Drukowanie pisma zamieszczonego na forum internetowym i przesyłanie go - po podpisaniu - na mój adres - wydaje się być dość kłopotliwe i może zniechęcić część osób do udziału w akcji. Z tego co widzę w Pana biogramie - jest Pan osobą biegle znającą tajniki internetu - może miałby Pan jakiś pomysł na to, jak zorganizować zbieranie głosów poparcia tą drogą?

    Pozdrawiam serdecznie.
    Leszek Filipczyk


    29.07.2012

    Witam,
       z wielkim zainteresowaniem przeczytałam artykuł "To było ludobójstwo". Moi dziadkowie pochodzili z tamtych stron. Niestety, naoczni świadkowie podobnych zbrodni w ich wioskach już nie żyją, ale z przekazu pamiętam sama jak mój dziadek kazał się ukryć wujkowi w studni, kiedy banda UPA napadła na ich wioskę. Dziadek wpominał, że najpierw chciał, żeby wujek jako kilkuletni chłopiec miał się ukryć w stogu siana, ale potem dziadek zmienił zdanie na studnię. Serce mu na moment staneło jak widział, że Ukrainiec cały stóg siana podźgał widłami w poszukiwaniu ukrytych Polaków. Mój dziadek łudził się jeszcze długo po wojnie, że wróci na swoje włości - wysadzany kasztanami trakt i po dwóch wypaleniach pobudowane jako jedyne w całej wsi gospodarstwo, w którym odbywały się zajęcia szkolne. W komunie jeszcze wspomniany wujek odwiedził te strony, ale niewiele mógł odznaleźć. Budynków nie było i krajobraz zdążył się zmienić...
       Nieliczne zdjęcia zachowaliśmy do dziś. Są w posiadaniu mojej mamy. Pamiętam również, że brat babci organizował w Rawiczu (dolnośląskie) częste zjazdy Polaków, którzy przeżyli i opuścili te strony. Wiem, że pisał książkę i dokumentował wszystkie dane. Niestety, nie wiem, co się z tym stało, czy ją skończył i czy może już udało się Państwu dotrzeć do niej. Nie wiem, jaki miałaby mieć tytuł, ale będę szukać po rodzinie. Sama mnie to bardzo interesowało, tylko zawsze jakoś brak czasu na to, a ten pędzi nieubłaganie.
       Z tego, co pamiętam, żyje w Kostrzyniu nad Odrą już tylko jedna ciotka, będąca świadkiem tamtych wydarzeń. Jak tylko zeskanuję zdjęcia to je udostępnię.
    Pozdrawiam

    Aneta Felix
    Niemcy


    29.07.2012

    Witam,
       trafiłem na Państwa stronę: www.nawołyniu.pl Moja rodzina od strony Matki mieszkała w Sądowej k. Włodzimierza Wołyńskiego. Czy ta miejscowość jeszcze istnieje? Dziadek, czyli Ojciec mojej Matki, miał tam gospodarstwo, nazywał się Antoni Marciniec, udało im się uciec dzięki pomocy ukraińskich sąsiadów.
       Pozdrawiam, czekam na jakieś informacje.

    Bogusław Inglot


    29.07.2012

    Witam
       Czy posiadają Państwo jakieś materiały odnośnie miasteczka Łanowce w powiecie Krzemienieckim? Interesują mnie głównie miejscowościŁ Łanowce, wieś Borsuki i wieś Siniowce. Próbowałem się czegoś dowiedzieć z informacji zawartych w Internecie, ale są one szczątkowe.
       Pozdrawiam

    Nemessis


    27.07.2012

    Witam Pana,
       szukam książki autorstwa Floriana Ciuruś "Wieś Święty Józef i okolice na Pokuciu", wydaną w Zabkowicach Śląskich w 1998 roku. Bądź osoby, która ją pożyczy na kilka dni. Udało mi się odnależć ślad po moich przodkach.
       Będę zobowiązana. Pozdrawiam.

    Jolanta Całko
    Legnica


    25.07.2012

    Dzień Dobry Panu,
       Na jednym z już opublikowanych na "Wołyniu naszych przodków" zdjęć znalazłem moją mamę (Nena Pieńkowska na zdjeciu: Łuck, 1939 r. Zdjęcie klasy VIa ze Szkoły Powszechnej nr 1 im. Królowej Jadwigi). Pozwalam sobie załączyć kilka zdjęć z Łucka dotyczących mojej rodziny.(...)

    Serdecznie pozdrawiam

    Jerzy Klijanienko-Pieńkowski


    23.06.2012

    Witam
       Nazywam się Rajmund Kossarzecki, jestem wnukiem Stanisława i Marii Kossarzeckich, którzy do marca 1943 roku mieszkali w Borówce gm. Derażne, pow. Kostopol. W załączeniu przesyłam relację Pana Mieczysława Kobyłeckiego i Pana Romana Pełki o tamtych tragicznych chwilach.

    Z poważaniem

    Rajmund Kossarzecki


    22.06.2012

    Szanowny Panie,
       Jestem nauczycielem w I Liceum Ogólnokształcącym - wcześniej gimnazjum - im. S. Goszczyńskiego w Nowym Targu. Zbieram informacje na temat uczniów mojej szkoły poległych w czasie wojen. Wielu z nich zginęło na Wołyniu, czy to w Legionach czy później. Poniżej przesyłam biogram Józefa Gala zamordowanego w Ostaszkowie, który był policjantem w Grzybownicy, pow. włodzimierski - posiadam także jego zdjęcie. Byłbym wdzięczny za pomoc w uzupełnieniu jego biogramu z okresu służby w Grzybowicy. Chodziłoby mi m.in. o zdjęcia tej miejscowości (posterunku policji), może są znane okoliczności jego aresztowania? Może ma Pan informacje na ten temat albo zna kogoś, kto mógłby mi pomóc? Chętnie napisałbym też na jego temat artykuł.

    Pozdrawiam z pięknego Podhala

    Jacek Waksmundzki

    Asp. Gal Józef
    Urodził się 8 IX 1912 w Długopolu koło Nowego Targu jako syn Ludwika i Magdaleny z domu  Rubiś. Tam też ukończył szkołę podstawową. Świadectwo dojrzałości otrzymał 19 VI 1933 r. w Państwowym Gimnazjum im. S. Goszczyńskiego w Nowym Targu. Służbę wojskową odbył jako kapral podchorąży w 4 Pułku Strzelców Podhalańskich w Cieszynie. W policji od 17 III 1937 r. jako kandydat kontraktowy na szeregowego. 28 II 1938 r. ukończył szkołę Policji Państwowej w Mostach Wielkich koło Lwowa. Mieściła się tam Normalna Szkoła Fachowa dla Szeregowych Policji Państwowej. Po ukończeniu szkoły przydzielony został do pracy na posterunku policji na terenach wschodnich Polski w miejscowości Grzybowica w powiecie włodzimierskim jako podchorąży Policji Państwowej. W VIII 1939 r. przebywał na urlopie, z którego został odwołany z uwagi na zaistniałą sytuacje polityczną i w chwili wybuchu wojny przebywał na swoim posterunku. Po zajęciu Kresów Wschodnich przez sowietów dostał się do niewoli i przebywał w obozie w Ostaszkowie. Rodzina otrzymała w marcu lub kwietniu 1940 r. kartkę pocztową. Figuruje on na wykazie  jeńców wojennych nr. 05/5 sporządzonym  przez NKWD  w Moskwie w dniu 5 IV 1940 r. (str. 47 poz. 95) z poleceniem przekazania do dyspozycji szefa Zarządu NKWD Kalinińskiej obł. Nr. akt sprawy: 933. Istnieje sprzeczność informacji dotyczących stopnia, gdyż na zarówno na Liście Katyńskiej poz. 12177 jak i tej z Katedry Polowej WP poz. 3488 występuje jako posterunkowy PP. Więzień Ostaszkowa, został zamordowany w Twerze. Jego nazwisko zostało odczytane w godz. 13.00.-14.05 – w dniu 10.11. Został awansowany do stopnia aspiranta policji państwowej. Jego nazwisko w 1964 r. zostało umieszczone na tablicy poległych w latach 1939-45, która znajduje się w budynku szkoły.


    3.03.2012

    Szanowny Panie Jarosławie,
       Na wstępnie gratuluję wspaniałej strony na temat Wołynia. Zebraliście Państwo niezwykle cenny zespół archiwaliów i relacji świadków z tej jakże pięknej, a zarazem odległej dla mnie ziemi.
       Parę słów o sobie. Nazywam się Robert Grochowski, jestem archeologiem i historykiem, doktorantem na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Mam również honor był członkiem Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Województwa Kujawsko – Pomorskiego. Od 2001 roku zajmuję się dokumentowaniem, ochroną i popularyzacją wydarzeń i miejsc z okresu kampanii 1939 roku. Jednym z takich miejsc jest pole bitwy we Włókach (gm. Dobrcz), gdzie 3 września 1939 roku walczył i zatrzymał nacierającego nieprzyjaciela 23 Pułk Piechoty im. Leopolda Lisa – Kuli z Włodzimierza Wołyńskiego. W internecie dostępne jest jedno z moich opracowań na ten temat.
       Od 2006 roku, razem z lokalną społecznością, walczymy o powrót krzyża na pomniku we Włókach. Krzyż został usunięty z wiadomych powodów w latach 60. XX w. w trakcie remontu. Po długich staraniach i osobistej interwencji wojewody Kujawsko – Pomorskiego, wróci on na swoje jesienią tego roku. 3 września, w trakcie uroczyści we Włókach, zostanie on odsłonięty i poświęcony. Krzyż wróci nie dla nas, ale dla blisko 100 żołnierzy z Wołynia, którzy spoczywają pod pomnikiem oraz na pobliskich polach. W trakcie uroczystości zostanie zaprezentowana nowa wersja mojego filmu dokumentalnego "Bój we Włókach. Tu, gdzie walczyli Wołynianie". W związku z powyższym zwracam się z serdeczną prośbą o pomoc w pozyskaniu wszelkich materiałów dotyczących 23 Pułku Piechoty oraz jego macierzystego garnizonu – Włodzimierza Wołyńskiego. Szczególnie cenne będą relacje świadków oraz zdjęcia z Włodzimierza. (...)
       Pragnę zaznaczyć, że film jest przygotowywany przeze mnie całkowicie społecznie (podobnie jak jego pierwsza wersja z 2006 roku). Nie będzie on w żaden sposób sprzedawany, ani wykorzystywany komercyjnie. Celem jego powstanie jest ukazanie losów bohaterskich żołnierzy z odległego Wołynia. Będę wdzięczny za wszelką pomoc, rady i sugestie.

    Z pozdrowieniami

    Robert Grochowski, Bydgoszcz


    15.02.2012

    Witam.
       Od paru lat mój tata zabiera się za szukanie informacji na temat jego stryja, który w czasie wojny zaginął na Wołyniu. Ma pytanie, gdzie należy szukać takich informacji. Problem, który właściwie praktycznie skazuje te poszukiwania na bezcelowe to to, że wiemy jedynie tyle, że to był Król Wojciech, urodzony w Biłgoraju (ewentualnie pochodził z okolic Dereźnia).

    Pozdrawiam
    N.


    30.01.2012

    Szanowny Panie,
       przeglądałam informacje dotyczące Wołynia. Szukam informacji o rodzinie mojej, która mieszkała w Kolowercie, a potem moja babcia wyszła za piłsudczyka i mieszkała w osadzie Legionowo stworzonej z majątku Stołpin. Tam urodziła się moja mama. Gdyby był Pan w posiadaniu jakichkolwiek informacji lub wskazał mi źródła do poszukiwań, byłabym bardzo wdzięczna, bardzo mi na tym zależy.

    Pozdrawiam

    Teresa Kasperkiewicz


    31.12.2011

    Witam,
       Od dłuższego czasu zastanawiam się nad stworzeniem w jednym z moich zamków muzeum poświęconemu naszym Kresom Wschodnim i zbrodniom popełnionym tam na obywatelach Polski przez Ukraińców, Litwinów, Niemców itp. szukam kontaktu z osobami, które mogłyby mi w tym pomóc.

    Pozdrawiam

    Krzysztof Jabłonowski
    Wrocław


    12.11.2011

    Szanowni Państwo,
       Gratuluję wspaniałego serwisu. Przeglądając fotografie w segmencie "Powiat łucki" natrafiłem na fotografię szczególnie dla nas ważną. Przedstawia ona Księcia Radziwiłła wraz z towarzyszącym mu Michałem Sadurą w trakcie marszu niepodległościowego w Ołyce. Po konsultacji z moim bliskim kuzynem Jerzym Tabisz i na jego prośbę proszę o udzielenie następujących informacji:
       Jarzy Sadura jest jego ojcem chrzestnym (chrzest w Klewaniu w drugiej połowie 1937 r.) oraz bliskim znajomym jego Ojca a mojego Stryja Jana Tabisz. Stryj i Michał Sadura najprawdopodobniej znają się z okresu nauki w gimnazjum w Lublinie lub z okresu służby w 8 pp leg. Na zdjęciu jest adnotacja, że zdjęcie pochodzi ze zbiorów T. Marcinkowskiego i  pochodzi z daru od Pani  Izabeli Sadura. Bardzo wdzięczni bylibyśmy z nawiązania kontaktu z tymi osobami. Interesują nas również wszelkie informacje na temat Michała Sadury.

    Z niecierpliwością oczekując na odpowiedź

    Jarosław Tabisz
    Gdańsk


    21.10.2011

    Dzień dobry.
       Przeglądając strony internetowe w poszukiwaniu swoich przodków trafiłem na Pana/Państwa stronę i na tą fotografię http://nawolyniu.pl/zdjecia/dubienski/25.htm
    Tak się składa, że moja prababka ze strony matki nazywała się Emilia Fedorowicz (ur. 1879 r.), a jej rodzice to Jan i Rozalia. Emilia wraz z rodzicami mieszkała prawdopodobnie w Młynowie, gdyż zapis o jej małżeństwie widnieje w tamtejszej księdze parafialnej (ks. Żurek).
       Właścicielem zdjęcia jest p. Zbigniew Wojcieszka, może on mógłby mi pomóc pogłębić informacje, jeśli takowe posiada. Jeśli możliwy jest kontakt z tą osobą to proszę o pomoc (adres e-mail) bądź przesłanie tej informacji bezpośrednio do p. Wojcieszka.

    Pozdrawiam serdecznie,

    Stanisław Cegiełka


    18.06.2011 r., Glasgow, Scotland

    Witam i serdecznie pozdrawiam z Glasgow z pięknej Szkocji.
       W załączniku przesyłam wspomnienia pani Heleny Wójtowicz z domu Karbowiak z Osady Budki Kohyleńskie w powiecie Włodzimierz Wołyński na Wołyniu. Proszę o umieszczenie tej cennej relacji w zbiorach archiwalnych. Swoją prośbę motywuję bogatą i cenną zawartością historyczną relacji pani Heleny Wójtowicz, która wiarygodnie i realistycznie, opisuje życie własnej rodziny oraz rodaków na Wołyniu podczas II wojny światowej.

    Z poważaniem

    Mgr historii
    Sławomir Tomasz Roch

    P.S.
    Jestem wnukiem Bolesława Rocha, żołnierza 27 Wołyńskiej DP AK ps. "Jaworski", który walczył pod rozkazami por. Jana Ochmana ps. "Kozak". Zainspirowany opowiadaniami mojego dziadka, będąc z wykształcenia historykiem, obroniłem pracę magisterską w 1997 r. na UW, rozpocząłem spisywanie relacji naocznych świadków wydarzeń na Wołyniu, podczas II wojny światowej. Moim celem jest książka pt. "Prowadź Mario, Prowadź Nas Męczenników Wołynia", której drugą wersję ukończyłem w Zamościu w maju 2005 r. Jeszcze w maju tego samego roku wyjechałem do Szkocji, aby zdobyć ciężką pracą pieniążki, potrzebne na opublikowanie tej właśnie książki. W chwilach wolnych po pracy systematycznie opracowuję i publikuję w Internecie wspomnienia Wołyniaków, spisane jeszcze w Polsce.


    14.06.2011

    Witam.
       Jest tutaj strona o Wołyniu, gdzie znalazłem ten adres e-mail, jest może jakaś wiadomość o Maławskich z Huty  Spepangrodzkiej - mój pradziadek miał na imię Adolf, dziadek - Jan, a tato Kazimierz. Proszę serdecznie o kontakt jeżeli są jakieś wiadomości. Dziękuję.

    Kazimierz Malawski


    15.02.2011

    Witam Pana serdecznie.
       Od niedawna zajmuję się genealogią i poszukuję  informacji (wszelkich) na temat mojego dziadka Konstantego Iwanowa - o którym wiem tyle, że zginął w czasie wojny, mieszkającego przed II wojną światową w Równem. Na stronie nawolyniu.pl natrafiłam na zdjęcie z 1936 roku - Samuela Iwanowa notariusza. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jednemu psu na imię "Łysek", ale na starych zdjęciach z Równego mam (tak mi się wydaje) osobę podobną do Samuela. Zdjęcia w Internecie użyczył pan M. Maziarz, może on miałby jakieś informacje na temat Iwanowa - szukam po omacku. Zdaję sobie sprawę z tego, iż strona powstała wiele lat temu, ale tylko ten błądzi, kto nie pyta.

    Z wyrazami szacunku

    Mirosława Mieszczankowska


    2.12.2008

    Witam serdecznie,
       mam prośbę o dodanie linku do mojej strony o Wołyniu: www.wolyn.eu
    W tym roku kilka razy byłem na Wołyniu i zrobiłem wiele zdjęć w różnych miejscowościach, szczególnie w gminie Ludwipol, bo stamtąd pochodziła moja mama.
       Myślę, że wiele osób, które by chciały jeszcze przed śmiercią zobaczyć swoją miejscowość, będzie mogła zobaczyć ją na zdjęciach. Swoją pracę zamierzam kontynuować w przyszłym roku i mam nadzieję, że galeria zdjęć będzie się powiększać.

    Z pozdrowieniami

    Leszek Rześniowiecki


    18.02.2008

    Witam serdecznie,
       Czy mogą Państwo zamieścić na stronie informację, że poszukujemy wieści o rodzinie Bohomolców z miejscowości Berezołupy Wielkie, pow. Łuck, gmina Szczurzyn, dekanat Horohów, parafia Woronczyn. Spalono ich dwór w 1943 r. Co się z nimi stało, tego do końca nie wiadomo. Prawdopodobnie wszyscy zostali zamordowani. Może ktoś pochodzi z tamtych okolic i coś wie.

    Pozdrawiam
    Huba


    7.02.2008

    Witam serdecznie wszystkich twórców "Wołynia..."
    Szczęść Wam Boże...
       Piszę do Was, gdyż ponoć gdzieś na Kresach Wschodnich istniała wioska, gdzie większość mieszkańców nazywała się Pliński, ponoć mieli swój herb. Ja mieszkam w Gdańsku i również noszę to nazwisko.
       Z Kresów pochodził również mój ś.p. teść, który był zacnym człowiekiem, a którego historię - wraz z ucieczką do armii Andersa - opiszę innym razem.
    Jeśli to możliwe prosiłbym chociaż o ogólnikową informację na powyższy temat.
       Łączę wyrazy szacunku

    Edward Pliński


    26.01.2008

    Szanowny Panie,
       szukając informacji dotyczących pochodzenia mojej rodziny Tynenskich znalazłem się na Pana stronie. Wiem, że moja rodzina wywodzi się z miasteczka/wsi Tynno, które, jak też znalazłem w Internecie jest gdzieś na Wołyniu w okolicy rzeki Słucz. Czy jest Panu coś wiadomo na temat tej miejscowości, gdzie dokładnie się znajduje? Może wie Pan coś o nazwisku/rodzinie Tynenski?
       Pozdrawiam serdecznie

    Marek Tynenski


    4.01.2008

    Szanowni Państwo,
       Przeglądając strony o Wołyniu natknąłem się na zdjęcia z miejscowości Berezne, własności pani Barbary Charewicz-Wiśnickiej. Serdecznie proszę o e-mail lub telefon tej pani w celu wymiany informacji o przodkach. Przodkowie mojego ojca  Śniechowscy mieszkali w tym mieście, ale poza tym nie mamy żadnych informacji.
       Z poważaniem

    Krzysztof Śniechowski


    10.11.2007

    Witam serdecznie,
       dopiero po śmierci mojego ojca i jego sióstr uświadomiłam sobie, że czas dany mi na poznanie historii rodziny nie został przeze mnie wykorzystany i dlatego muszę prosić o pomoc innych ludzi. W USA mieszka moja siostra cioteczna , której wiedza na temat naszej rodziny jest nieporównywalnie większa od mojej, ale obie nie mamy doświadczenia w odtwarzaniu historii.
       W archiwach domowych zachowały się stare dokumenty m.in. Umowa dobrowolna  z 1931 r. dotycząca zakupu ziemi przez mojego pradziada Adama Nachtmana oraz pismo Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych deklarujące zakup dzierżawionych do tej pory gruntów na potrzeby kolei wąskotorowej Rokitno- Moczulanka. Posiadam również kilka zdjęć.
       W Internecie  na stronach o Wołyniu nie natknęłam się na nazwisko Adama. Występuje natomiast Ksawery Nachtman. W Rokitnie urodził się również ojciec mojej siostry Czesław Januszewski, założyciel Chóru Czejanda.
       Czy mogę liczyć na wskazówki od Pana w jaki sposób i gdzie należy szukać danych o rodzinie? Jestem na początku drogi odkrywania historii swojej rodziny. I robię to dla swojej rodziny (córki i syna).

    Dzięki za  dziękuję za pomoc.
    Pozdrawiam

    Joanna Żurawińska
    Warszawa


    6.08.2007

    Witam bardzo serdecznie.
       Odnalazłem "strony o Wolyniu" szukając swoich korzeni. Moi rodzice mieszkali na kresach, mój tata miał kawałek ziemi w Koloni Pasieka. Jak większość Polaków przeżyli piekło w okresie wojny. W 1945 r. wyjechali z tamtych stron. Może ktoś wie coś więcej na temat tej koloni, jej mieszkańców. Był to powiat Hołoby, a w pobliżu znajdowała się miejscowość Popowicze.
       Będę niezmiernie wdzięczny za każdą informację, sam deklaruję, iż w tym temacie także posiadam wiele informacji.
       Z wyrazami szacunku

    Waldemar Szparkowski


    26.07.2007

    Serdecznie witam Panie Jarosławie.
       Z wielkim zainteresowaniem przestudiowałem Pana stronę o Wołyniu i aby czegoś więcej dowiedzieć się o autorze wszedłem na stronę domową. Okazuje się, że Pana miasto rodzinne to moje obecne miejsce zamieszkania (od 22 lat), a Krynica, w której Pan pracował na wakacjach, to moje miasto rodzinne.
       Mam 46 lat, obecnie pracuję w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Nowym Sączu. Natomiast od 15 lat społecznie pomagam Polakom na Wschodzie, szczególnie na Ukrainie, Białorusi i w Rumunii. Od 10 lat jestem czlonkiem Rady Krajowej Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" w Warszawie i szefem koła w Sączu. Zawsze kiedy jeździmy z pomocą łączymy pożyteczne z przyjemnym. Zwiedzamy, a szczególnie na Wołyniu staramy odnaleźć miejsca kaźni Polaków. W ubieglym roku byliśmy jak zawsze na Tygodniu Kultury polskiej w Równem i modliliśmy się w Kisielinie, Janowej Dolinie, Hucie Pieniackiej i Hucie Stiepańskiej. To wielkie przeżycie. Mamy z tych miejsc wiele najświeższych fotografii.
       Dodatkowo od ubiegłym roku nawiązałem kontakt ze Zbyszkiem Gluzą z Karty i w ramach programu "Historia Mówiona" nagraliśmy historie życia kilkudziesięciu Polaków mieszkajacych obecnie w Drohobyczu, Samborze, Medenicach i okolicznych wioskach.
       W tym roku w pierwszym tygodniu września wyjeżdżamy z delegacją sądeckiej Wspólnoty na X Tydzień Kultury Polskiej do Równego (jedzie również jedna osoba z Karty) i właśnie szukałem innych blisko Równego miejsc mordów Polaków, które będziemy odwiedzać. Tak trafiłem na Pana stronę.
       Na pewno w dniach 22-26 września bodajże będę w Warszawie na Zjeździe Polaków ze Świata i jeżeli widziałby Pan taką potrzebę chętnie się spotkam.
    W Sączu jest kilka osob, których pasją są Kresy i losy Polaków na Ziemiach Wschodnich.
       Pozdrawiam

    Robert Sobol


    11.07.2007

    Szanowny Panie,
       Próbuję zlokalizować miejsce urodzenia mojego dziadka i niestety nie udaje mi się to - jeśli może mi Pan pomóc to proszę bardzo. Chodzi o Tytyjów.
       Z poważaniem

    Jerzy Dobroczyński


    06.06.2004

    Dzien dobry,
       Poszukuje wiadomosci na temat mojej rodziny Wladyslaw i Aleksandra Wojtowicz. Moj dziadek Wladyslaw byl sedzia w Rownem i w Korcu w latach 1930-39. Zostal oficerem rezerwy i zginal w Katyniu. Moja babcia z moja malenka mama i wujkiem zostali zeslani na Syberie.
       Moze zachowaly sie jakies zdjecia urzedowe z tego okresu? Posiadamy kilka pamiatek rodzinnych, ale moze gdzies moge odnalezc dokumenty o moim dziadku?
       Jestem wstrzasnieta opowiadaniami ludzi, ktorzy przezyli takie koszmary. Chcialabym, aby przekazywanie tej pamieci mlodym odbywalo sie w sposob bardziej aktywny - u kogo szukac pomocy? Mlodziez polska nie zna dobrze historiia - to dzieki niej pamiec moze przetrwac...
       Zorganizujmy wycieczki polskiej mlodziezy do miejsc ludobojstwa polskich rodzin. Wiem, ze to nie jest latwe, ale na przyklad bierzmy przyklad z narodu zydowskiego, ktory wysyla co kilka miesiecy mlodziez do miejsc pamieci holocaustu.
       Od 7 lat mieszkam we Francji. Tutaj temat ten jest tym bardziej nieznany.
       Proponuje takze przetlumaczenie stron na jezyk francuski (jestem magistrem dwoch fakultetow w tym filologii romanskiej), aby dac okazje osobom francuskojezycznym poznania naszej historii.

    Pozdrawiam serdecznie

    Joanna Biernat, Francja


    28.05.2004

    Szanowny Panie Doktorze
       Z góry przepraszam za słabą Polszczyznę (i błędy ortograficzne) i proszę o łaskawą pomoc w następującej sprawie. Piszę biografię Profesora Franciszka Groera (Lwów i Warszawa) i znalazłem informację o tym, że rodzina Groerów miała mały majątek w Perekale (pow. Dubienski, Wołyń), który kupili od  hr. E. Potockiego w końcu 19-go wieku. Zostałem poinformowany, że Pan zna się na tym okresie. Będę bardzo Panu bardzo wdzięczny za jakąkolwiek informację na ten temat.

    Serdecznie dziękuję "in anticipation"

    Z poważaniem

    Seweryn Chomet FInstP
    Visiting Research Fellow
    King's College
    London WC2R 2LS

    Phone: (0)1308 898 562
    Web: http://ShadrachHouse.mysite.freeserve.com


    09.08.2003
    Zaproszenie

       Serdecznie zapraszam w niedzielę 7 września 2003 r. na godz. 10.00 do Radwanowic k. Krakowa na uroczyste wmurowanie tablicy ku czci pomordowanych mieszkańców Korościatyna k. Monasterzysk (powiat Buczacz, woj. Tarnopol), rodzinnej wioski moich Dziadków i Pradziadków.
       Tablica będzie wmurowana w kaplicy Schroniska dla Niepełnosprawnych Fundacji im. Brata Alberta, a w przyszłym roku zostanie przeniesiona do nowo wznoszonego kościoła pw. św. Brata Alberta. W uroczystości obok mieszkańców Radwanowic udział wezmą także byli mieszkańcy Korościatyna, rozsypani po całej Polsce, oraz organizacje kombatanckie i kresowe. Treść tablicy jest następująca:

    "Nim wstał świt, oni już byli u Boga"

    Pamięci
    mieszkańców Korościatyna k. Monasterzysk
    pomordowanych okrutnie w nocy
    z 28 na 29 lutego 1944 r.
    oraz ofiar ludobójstwa dokonanego
    na Kresach Wschodnich przez OUN - UPA
    Rodziny Ofiar

       Radwanowice leżą w gminie Zabierzów, 20 km na zachód od Krakowa. Z drogi Kraków - Trzebinia należy skręcić do centrum Rudawy, a stamtąd do Radwanowic.
       Organizacje patriotyczne i kombatanckie, proszę o wystawienie pocztów sztandarowych. Proszę też o potwierdzenie swojego udziału.
       Zaproszenie proszę przekazać także wszystkim zainteresowanym, zwłaszcza osobom pochodzącym z Kresów Wschodnich. Szczęść Boże!

    Ks. Tadeusz Zaleski wraz z Rodzinami Ofiar
    Radwanowice 1, 32-064 Rudawa,
    tel/fax (012) 283-90-80, 283-87-59, 0-602-791-780
    e-mail: prezes@albert.krakow.pl

    9.06.2003

    Poszukuje ksiazki pt. "Bylo to pod Rownem". Ksiazka ta ukazala jeszcze za czasow komunistycznych. Poza tym szukam jakichkolwiek informacji na temat zbrodni dokonanej na calej ludnosci Rudnii Lenczynskiej (Rudnya Lenczynska) w powiecie kostopolskim w 1940 roku.

    Dziekuje za odpowiedz.

    Lacze pozdrowienia z Kanady

    Janusz Zamoyski


    8.06.2003

    Szanowni Państwo,
       Z wielką przyjemnością przeczytałem stronę "Wołyń naszych przodków". Są na niej dwa zdjęcia (własność Józefy Marciniak), na których jest ks. Bolesław Żyliński. Ks. Bolesław był bratem mojej babci, a także chrzestnym ojcem mojej mamy i po aresztowaniu przez bolszewików w 1939 roku zaginął bez wieści - najprawdopodobniej został zamordowany. Mimo długich poszukiwań nie udało mi się ustalić jego losów. Niestety, ze względu na losy wojenne zachowało się tylko jedno jego zdjęcie, dlatego te dwa internetowe mają dla mnie szczególną wartość. Byłbym wielce zobowiązany za informację czy nie dysponujecie Państwo innymi zdjęciami lub informacjami o ks. Żylińskim.

    Z poważaniem

    Bogusław Zdrajkowski, Warszawa


    16.05.2003

    Drogi Panie Jaroslawie,
       Dziekuje Panu bardzo za bardzo ciekawa strone "Wolyn Naszych Przodkow".
    Bardzo mnie interesuja dzieje moich przodkow, ktorzy zgineli z reki Niemcow i Ukraincow.
    Szukam kogos z zyjacych w powiecie kostopolskim, a szczegolnie w takich miejscowosciach jak: Rudnia Lenczynska, Rudnia Bobrowska, Rudnia Potasznia i z pobliskich miejscowosci.
       Kazdy kontakt moze byc bardzo cenny.

    Przesylam pozdrowienia z Kanady,

    Janusz Zamoyski


    15.05.2003

        Poszukuję kontaktu z osobami poszukującymi swoich rodzin spod Lwowa celem skonsolidowania wysiłków. O ile jesteście Państwo w stanie podać adresy e-mailowe to bardzo bym prosił o pomoc. Okolice Winnik, Czyszek itd.
       Bardzo pilnie poszukuję również pomocy w dotarciu do osób pracujących lub mających kontakt z Centralnym Archiwum Historycznym Ukrainy we Lwowie albowiem tam szukam dalszych informacji o mojej rodzinie (dziadku i pradziadach).

    Korespondencja z tym archiwum idzie jak po grudzie.

    Marek Bartosiewicz

    23.04.2003

    Szanowny Panie,
       przeglądajac zdjęcia zamieszczone  na stronie "Wołyń naszych przodków" znalazłam jedno, przedstawiające półkolonie letnie w Stołbcu, pow. dubieński (50.htm).
       "Miejscowy nauczyciel Polak" na tym zdjęciu to brat mojej babci - Józef Koprowski, który po wojnie osiedlił sie w Opolu i zmarł w roku 1956. W tej samej szkole wcześniej uczył mój dziadek, stąd mam  kilka zdjęć budynku szkolnego z zewnątrz.
       Jeśli będzie Pan zainteresowany - mogę przesłać zeskanowane zdjęcia. Byłam w Stołbcu w 1997 roku - szkoła jest wciąż ta sama, tylko w czasach radzieckich rozbudowana.

    Pozdrawiam serdecznie,

    Joanna Filipczyk, Opole

    22.04.2003

    Poszukuję przodków mojej babci i jej męża. Babcia pochodziła z Saren, nazwisko rodowe jej ojca to Gartel, a matki Tuszyńska. Nie wiem do kogo zwrócić się o pomoc.
     

    Katarzyna Bojda

    28.03.2003

    Aż miło poczytać. Żal, żal tych naszych kresów...
     

    Piotr Misiewicz

    27.03.2003

       Posyłam do ew. wykorzystania dwa zdjęcia z 2002 roku nowo zbudowanego kościoła w Kostopolu. Fot. ks. Władysław Czajka.
       Pozdrawiam

    J. Łukasiewicz, Janów Lubelski

    20.03.2003

    Witam serdecznie.
       Całkiem niedawno wpadło mi w ręce przedwojenne zdjęcie z Kostopola, przesyłam je bez żadnej obróbki. Zdjęcie przedstawia pracowników Urzędu Skarbowego w Kostopolu (w ok. 1934-1939 r.). Na odwrocie zdjęcia pieczątka o treści: Zakład Fotograficzny, H. Ajzensztadt, Kostopol, ul. 3-Maja... (numer nieczytelny).
       Pozdrawiam

    Andrzej M.

    19.03.2003

        Pise do was od Stanow Zjenoczonych w Americe. Tu jest duzo Polskich ludzi od Polskiego pochodzienia. Starszy z generacji przed wojnich rozumiom po Polsku. Ale mlodszy to juz lepiej rozumiom po Angelsku. Czy to jest mozliwe dla waz przetlomacic waz internetowy serwis tez po Angelsku zeby byl w dwoch jezykach i wieciej ludzi mogly to rozumiec? To jest wazne zeby mloda generacja Polska pozagranica rozumiala. Duzo mlodych tu wcale nic nie wiedzom, to w jezyku Angelskim wieciej by to rozumialo te cierpienie Polskich ludzi pod czas tej wojny.
       Dziekujem bardzo.

    Albin Gromczynski

    18.03.2003

    Dzień Dobry,
       Chciałbym pogratulować doskonałej strony poświęconej Wołyniowi. Naprawdę ciekawie i dobrze zrobiona. Tym bardziej, że bardzo niewiele informacji na temat polskich mieszkańców Wołynia można znaleźć w sieci internetu.
       Moje zainteresownia Wołyniem wybiegają głębiej i  bardziej na wschód od granic ustalonych w Traktacie Ryskim. Moi przodkowie ze strony mojej matki pochodzą z małej wioski Ziatyniec, położonej około 8 km na zachód od miasteczka Dowbysz, tzw. Marchlewszczyzna w początkach sowieckiej władzy (kierunek na południe od dawnego Żwiahla - Novograd Wołyński), powiat Baranówka w obecnym województwie Żytomierskim.
       Od kilku lat opracowuję drzewko rodzinne przodków, którzy mieszkali w Ziatyńcu . Napotykam na ogromne trudności w znależieniu informacji o historii i losach polskich mieszkańców tamtych terenów. Cokolwiek do tej pory zdołałem zdobyć pochodzi z opowiadań rodzinnych. Jest to obraz bardzo niepełny i oparty na indywidualnych przeżyciach i doświadczeniach. Niestety występują ogromne luki w informacji. Poza tym chciałbym dowiedzieć sie jak najwięcej o historii i życiu polskich osadników na tamtych terenach.

    1. Kiedy polskie osadnictwo rozpoczeło się na tamtych terenach?
    2. Skąd i z jakich regionów Polski przybywali polscy osadnicy na tamtejsze tereny?
    3. Jakie były powody , że Polacy decydowali się na osadnictwo na dalekich terenach Wołynia?
    4. Gdzie były zlokalizowane jednostki administracyjne parafii rzymsko katolickich na terenie województwa żytomierskiego do roku 1920? Szczególnie interesuje mnie do jakiej parfii mogli należeć mieszkańcy Ziatyńca i innych okolicznych wiosek i miasteczek zamieszkałych przez Polaków.
    5. Gdzie ewentualnie mogą znajdować się archiwa parafii rzymsko-katolickich z tych terenów sprzed 1920 roku?
       Mam całą masę pytań, na które nie mogę nigdzie w sieciach internetu znaleźć odpowiedzi.
       Chciałbym tutaj wyjaśnić, że skazany jestem głównie na zasoby informacyjne w sieci internetu z powodu, że mieszkam w USA. Nie mam dostępu do polskich bibliotek i centrów badawczych.
       W związku z powyższym prosiłbym - o ile jest to możliwe, o wskazanie źrodeł informacji na tematy interesujące mnie. Być może są osoby, które mogłyby podzielić się informacjami poprzez wymianę korespondecji elektronicznej - lub normalnej korespondencji o ile dane osoby nie mają dostępu do komputera i sieci internetu. Byłbym niezmiernie wdzięczny za to i za wszelkie informacje dotyczące terenów moich zainteresowań.
       Do tej korespondencji dołączam kilka map, na których zaznaczyłem położenie Ziatyńca. Mam nadzieję, że pomogą one w określeniu obszaru geograficznego jaki mnie interesuje.
       Za wszelkie informacje i wskazówki będę szczerze wdzięczny,

       Z wyrazami szacunku,

    Stanislaw Lewandowski-Andruszko
    10.03.2003

    Witam!
       Strona o Wołyniu otworzyła mi oczy na to co tam się działo. Choć moja rodzina pochodzi właśnie stamtąd ale nie wiele się tym interesowałem i nie wiele się o tym mówiło. Dopiero teraz zacząłem zadawać pytania i budować historię rodziny.
       Rozpocząłem od drzewa genealogicznego i historii o tym jak musieli uciekać z Wołynia, co ich spotkało i jak dotarli na zachód od Buga. Przynajmniej moje dzieci będą wiedziały skąd pochodzą ich przodkowie.
       Niestety, wszystkie dokumenty i zdjęcia zostały spalone w domu przez UPA. Jedynie pozostają mi księgi parafialne. Niestety, w Archiwum Głównym Akt Dawnych i Urzędzie Stanu Cywilnego Warszawy nie ma w ogóle jakichkolwiek dokumentów z parafii skąd pochodziła moje rodzina. Dlatego szukam kontaktu z autorami książki "Ludobójstwo". Być może p. Władysław albo p. Ewa Siemaszko natknęli się w swoich ogromnych poszukiwaniach na księgi metrykalne z Kostopola. Być może nie ma tych materiałów ponieważ zostały zniszczone i wtedy nie ma sensu szukać.
       Jak sądzę (ponieważ cytuje pan książkę Ludobójstwo) ma pan kontakt z pp. Siemaszko. Czy mógłby pan przesłać mojego mail'a lub podać mi adres mailowy?
       Z góry dziękuję

    Artur Bagiński


     PS. Moja rodzina pochodzi z Małej Kupli koło Kostopola. W książce opisana jest jedna osoba z Małej Kupli - FIliczkowski. Jest jakieś powiązanie, ale jeszcze nie wiem jakie. Brat mojego dziadka ożenił się z Filiczkowską i przez jakiś czas dziadek z rodziną mieszkał u nich po spaleniu domu.


    27.02.2003

        Wędrując po internecie w poszukiwaniu informacji na temat Klewania natrafiłem na pański adres.
       Uprzejmie proszę o jakieś informację na temat Klewania - zdjęcia przedwojenne, mapy byłyby najcenniejsze, ewentualnie kontakty lub adresy stron. Wszelkie informacje będą dla mnie niezmiernie cenne.
       Moje zainteresowanie wynika stąd że mój  dziadek - Stefan Sawicki mieszkał pod Klewaniem jako młody człowiek w posiadłości swoich rodziców (Alfons i Leokadia Sawiccy). Obecnie dziadek jest zbyt stary żeby narażać go na trudy podróży na Ukrainę, a chciałbym mu sprawić w jakiś sposób przyjemność.
       Wiem z rozmów z nim, że tęskni za tamtymi stronami ale niestety los tak chciał, że po raz ostatni był tam przed wybuchem wojny w 1939 roku.
       Z  poważaniem

    Łukasz Masny


     P.S. Posiadłość rodziny Sawickich położona była w odległości 4,5 km od samego Klewania nieopodal stacji kolejowej Klewań.


    24.02.2003

       Szanowny Panie,
       jak większość naszego (i pewnie ukraińskiego) społeczeństwa niewiele wiedziałam o historii wydarzeń na Wołyniu. Wiedziałam tylko, że mój Ojciec stamtąd pochodzi i prawdę powiedziawszy niewiele więcej. I tak być może by zostało gdyby nie zrządzenie losu. Studiuję Podyplomowe Dziennikarstwo na UKSW w Warszawie i kilka dni temu pani Joanna Siedlecka, która wykłada nam Reportaż i literaturę faktu "zdała" napisanie małego reportażu pt. "Korzenie". Uznałam, że to dobry moment by dowiedzieć się więcej o losach swojej rodziny. Odwiedziłam Rodziców i powstała maleńka opowieść (w załączniku).
       W niedzielę przeglądałam Plus-Minus Rzeczpospolitej i znalazłam tam artykuł pani Ewy Siemaszko. Resztę doczytałam w Internecie idąc śladem Książki "Ludobójstwo...". Natychmiast ją zamawiam. Ojciec pani Ewy też stamtąd pochodzi... Bardzo chciałabym dowiedzieć się więcej o mojej rodzinie, tamtych ziemiach, tamtych latach. Z opowiadań mojego Ojca wynika, że wszystkie dokumenty zaginęły (spłonęły razem z plebanią).
       Może mogłabym prosić o pomoc w odnalezieniu jakichś śladów lub choćby wskazówki jak i gdzie szukać? Byłabym ogromnie wdzięczna. Jednoczesnie zapewniam, że jeżeli uda mi się zdobyć cokolwiek natychmiast się podzielę. Umówiłam sie na sobotę ze starszym bratem mojego Ojca, na pewno pamięta więcej.
       Łączę serdeczne pozdrowienia

    Aleksandra Kołakowska

    19.02.2003

       Szanowni Państwo!
       Nazywam się Agnieszka Grędzik. Zwracam się z uprzejmą prośbą o kontakt listowny (e-mail/poczta)z osobami, bądź rodzinami osób, które w latach 1941-1944 uczęszczały na tajne komplety prowadzone podczas okupacji niemieckiej na ziemiach południowo-wschodnich i północno-wschodnich II Rzeczypospolitej.
       Wdzięczna będę za poinformowanie innych osób o mojej prośbie lub wskazanie ich adresów. Uzyskane informacje zostaną wykorzystane w pracy naukowej.
       Mój adres: Agnieszka Grędzik, ul. Bohaterów Warszawy 3/33,
    25-394 Kielce, tel.(0-41) 34 23 785.

    Agnieszka Grędzik

    09.02.2003

        Bardzo ucieszył mnie serwis internetowy "Wołyń naszych przodków". Właśnie przepisuję wspomnienia mojej mamy, która przeszła podobną gehennę jak mieszkańcy Wołynia. Mama i cała moja rodzina oraz mieszkańcy mojej rodzinnej miejscowości w Bieszczadach pochodzą też z Kresów, z Krystynopola i okolic. To ziemie leżące na zachód od Wołynia. Moi dziadkowie i siostra mamy też zostali okrutnie zamordowani przez Ukraińców tylko dlatego, że byli Polakami. Nigdy nie mogłam tego zrozumieć. A myślę, że inni też.
       Dziękując p. J. Kosiatemu za ten serwis, z którego wiele się dowiedziałam. Pozwolę sobie zadedykować Panu kilka słów z "Małego Księcia" Antoinego de Sant-Exupery:
       "Dobrze się widzi tylko sercem. To, co najważniejsze, jest niewidzialne dla oczu."
       Pozdrawiam serdecznie

    Anna Szproch
    31.01.2003

    Witam serdecznie,
       Gratuluję strony o Kresach. Sam jestem zainteresowany Kresami.
    Proponuję rzucić okiem na moją stronę: http://radekorski.webpark.pl
       Materiały, które umieściłem na stronie to tylko malutka część tego, co mam i mogę udostępnić.
       Odwiedziłem Krzemieniec i Kresy dwukrotnie w ostatnich latach i zrobiłem kilkaset zdjęć. Proszę o kontakt , może coś razem stworzymy.

    Pozdrawiam

    Radek Orski, Gdynia

    29.01.2003

       Drodzy Państwo!
       Ogromnie, ogromnie dziękuję za możliwość obejrzenia stron rodzinnych i wczesnego dzieciństwa obojga moich kochanych Rodziców. Są to Łuck, gdzie urodził się mój Ojciec i Równe z okolicami, gdzie w Mizoczu mój Dziadek pracował jako sędzia.
       Dziadek Jan Chmielewski (ojciec mojej Mamy) urodził się w miejscowości Hołowaniewskie koło Humania, ale o tych rejonach raczej już bardzo trudno dowiedzieć się czegoś więcej.
       Większość rodzinnych pamiątek zaginęła w czasie wojny. Zostało tylko trochę zdjęć u moich Rodziców i trochę u dalszej Rodziny. Mimo wszystko chcę, aby moja 3,5 letnia córeczka Kasia wiedziała jak najwięcej o tym co dawniej bywało...
       Pozdrawiam bardzo, bardzo gorąco, z prośbą o zachowanie w pamięci.

    Hanna Polak, Lublin

    29.01.2003

    Dear Dr. Kosiaty,
       My name is Darren King, and I live in the USA. I found your website about Wolyn, and wanted to tell you that I think it is excellent.
       I have been very interested in Wolyn from a genealogical and historical viewpoint for a numer of years. My family, which is Jewish, came from several small towns and villages south of Kowel, including Turzysk, Kupiczow, and Jezierzany (Ozeryany).  I have done quite a bit of research about the Jewish communities in these places, and last Spring visited Prague to meet with Czech former residents of Kupiczow (Kupiczow was one of the largest Czech colonies in Wolyn).
       I would like very much to expand my research to learn more about the histories of all of the communities in the vicinity of Kupiczow; this would include villages in the former Kupiczow gmina, Turzysk gmina, Lubitow gmina, and Kisielin gmina.  Do you have contact with people from these areas?  I believe that Teresa Radziszewska is from Aleksandrowka, which was in Kupiczow gmina.  Do you know if she has e-mail, or if I could contact her?  Do you know how I could contact Ewa Siemaszko?
       Unfortunately, it has been difficult for me to find books about Wolyn here in the USA, and even more difficult to find people living in this country who were from that part of Wolyn (although I have found a few, including Poles, Czechs, and Jews).  If you could put me in touch with anyone from this part of Wolyn (Turzysk, Kisielin, or Kupiczow gmina), I would very much appreciate it.
       Although I cannot write in Polish, I can read it, and I can also correspond in French, if that is more convenient for anyone.
       Thank you very much for any assistance you can provide, and again, I really enjoyed your website. Thank you, and I look forward to hearing from you.
       Sincerely,

    Darren King
    Ann Arbor, Michigan, USA
    19.01.2003

    Wita serdecznie syn wołyniaków ze Zdołbunowa.
    Poszukuję wszelkich informacji o rodzinie Jarząbek.
    Serwis wspaniały - trzymać tak dalej!
    Zapraszam do Rembertowa: http://rembertow.republika.pl

    Waldemar Jarząbek


    18.01.2003

    Witam.
       Jestem w trakcie przeglądania stron o Wołyniu i nie mogłem powstrzymać się przed napisaniem tej wiadomości. :)
       Tworzę drzewo genealogiczne mojej rodziny i od dawna szukam w Internecie różnych materiałów (zdjęcia, opisy, mapy, plany miast...) na temat powiatu kostopolskiego i ludwipolskiego, tj. rodzinnych stron moich przodków od strony matki.
       Z tego powodu jestem bardzo szczęśliwy, że udało mi się trafić na Wasze strony internetowe, tym bardziej, że zawarte są w nich nazwiska występujące w opracowywanym przeze mnie drzewie genealogicznym: Marcinkowski, Żarczyński, Żygadło.
       Niestety, posiadam bardzo skąpe wiadomości odnośnie dalszych członków tych rodzin i nie potrafię określić jakie koligacje zachodzą między osobami wymienionym na stronach www, a moja rodziną.
       Pomimo tego, wzruszyłem się oglądając strony kresowianie.prv.pl za co bardzo dziękuję.

    Pozdrawiam

    Andrzej Mielcarek

    17.01.2003

       Widziałem Pana strone i chcialbym zapytac o wymiane Links.
    Mam strone o Kresach in English: www.kresy.co.uk

    Paul Havers


    05.01.2003

    Jarku,
       Przeglądnąłem twój serwis o Wołyniu i te informacje są dla mnie ciekawe, ponieważ mój ojciec pochodzi z tych stron, a dokładniej z miejscowości Ihrowica w powiecie tarnopolskim.
       Ihrowica była jednym z wielu miejsc gdzie OUN-UPA wymordowało kilkudziesięciu Polaków. Wśród 89 nazwisk osób zamordowanych w wigilię Bożego Narodzenia 1944 roku jest kilkanaście osób noszących nazwisko Białowąs, w większości była to rodzina mojego ojca.
       Swoje wspomnienia z tego okresu oraz relacje innych osób ojciec wydal w pięćdziesiątą rocznicę mordu w książce "Zdawało się, ze pomarli, a Oni wciąż żyją" oraz w nieco obszerniejszym opracowaniu w 1997 roku "Wspomnienia z Ihrowicy na Podolu". Przyznam się że bardzo trudno czyta mi się te książki bo co rusz przewija się "moje" nazwisko i imiona, które noszą lub nosiły osoby mi bliskie.
       Ojciec pisze teraz kolejna książkę, bo wiele osób mających korzenie w tamtych stronach przysyła mu swoje lub swoich bliskich relacje o tych tragicznych wydarzeniach i prosi o ich zamieszczenie. Przykro mi jak patrzę na niego jak opisuje tamte chwile, bo pisze i płacze wspominając.
       Książki te wydaje za swoje pieniądze więc nie można powiedzieć, że robi to dla rozgłosu lub pieniędzy lecz z potrzeby o której napisałeś:

    Cyprian Kamil Norwid napisał kiedyś, że "naród to groby i pamięć".
    Nie pozwólmy aby nasi bliscy odeszli do krainy zapomnienia...
       Jeśli dla potrzeb serwisu chciałbyś książkę to podaj adres, na który mogę ci wysłać.
    Pozdrawiam
    Zdzisiek Białowąs

    10.10.2002

       Witam serdecznie!
       Nazywam się Agnieszka Wawrzyniak. Od pewnego czasu zaczęłam interesować się dziejami mojej rodziny - mieszkańców Wołynia. Moi dziadkowie w latach 1926-1942 mieszkali w powiecie dubieńskim, we wsi Witosówka. Poszukuję bez powodzenia mapy, na której umieszczona byłaby wymieniona wioska.
       Na stronie "Wołyń naszych przodków" zamieszczona jest mapa powiatu dubieńskiego - miejsca zbrodni ludobójstwa ukraińskiego na Polakach, oprac. Ewy Siemaszko. Mam wrażenie, że na tej mapie widnieje nazwa Witosówka. Niestety jakość skanu mapy nie pozwala mi na odczytanie miejscowości, położonych w okolicy Dubna. Czy jest taka możliwość, abym e-mailem otrzymała skan omawianej mapy o wysokiej jakości (rozdzielczości)?
       Proszę o udzielenie mi informacji gdzie można dostać książkę Władysława i Ewy Siemaszków: "Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945".
       Pozdrawiam i czekam na odpowiedź.

    Agneszka Wawrzyniak

Powrót do strony głównej serwisu "Wołyń naszych przodków" www.nawolyniu.pl